Get Adobe Flash player

Film promocyjny

Dokumenty

Wspomnienia: mg?a, chleb i strach


Wrcili?my do obozowiska. Rano zwijanie namiotw, sprz?tanie, ?agle staw i dalsza ?egluga. Problem od razu do Gi?ycka czy zap?yn?? na Jezioro Dobskie?
A tam kormorany, ci?gnie, wiatr sprzyjaj?cy decyzja zbaczamy na J.Dobskie. Oko?o godziny 15 pogoda si? psuje, wiatr s?abnie i zaczyna si? m?awka. Rozgl?damy si? za wzgl?dna polanka, aby dobi?, bo mokro i zimno. A i sklep by si? przyda?, bo chleba ju? tylko dwa bochenki. Bielej? domy, podp?ywamy bli?ej brzegu. Wyspa Gilma, a? kusi pi?kn?, pust? polank? dla zmok?ych kur. W przerwie mi?dzy kapu?niaczkami b?yskawicznie rozbijamy namioty, kto? kopie do?ek na ?mieci, kilka osb znosi suche ga??zie olchy, kto? r?bie drewno. Jeszcze p? godziny i b?dzie ciemno. Polecam czwrce ch?opcw z mojej za?ogi (klasy licealne) wzi?? Omeg? i pop?yn?? na pagajach do widocznej w odleg?o?ci mo?e dwch metrw wioski i zapyta? si? o sklep (ma?o chleba). Za p? godziny powinni wrci?. Dogotowa?a si? zupa, zjadamy oszcz?dzaj?c chleb. Zerkn??am na zegarek, ju? powinno by? wida? wracaj?c? zwiadowczo - chlebow? ekip?. Wysz?am zza drzew na brzeg i zd?bia?am. Mg?a, jedna wielka, przera?aj?co bia?a, g?sta mg?a. Zda?am sobie spraw?, ?e ch?opcy mog? wrci? tylko wtedy, je?eli b?d? si? trzyma? lew? burt? trzcin ??cz?cych wysp? z brzegiem i wiosk?. Oko?o 5-metrowy przesmyk bez trzcin nie powinien ich zmyli?. Oby! A je?eli zmyli?! Momentalnie przenie?li?my ognisko pod same trzciny, ?wiecili?my latarkami po jeziorze, ?piewali?my (raczej wrzeszczeli?my) piosenki znane zaginionym. Czekamy godzin?, a ich nie ma. Minuty zacz??y si? wlec niemi?osiernie. Strach, co robi? ch?opcy. Zacz??am wyobra?a? sobie najgorsze. Mo?e si? topi?? Jakim pomc? A nu? czekaj? na brzegu nik?a, ale zawsze nadzieja. I te nerwy i wyrzuty czemu ich wys?a?am, czemu nie przewidzia?am?
Obieca?am sobie, ?e ju? nigdy i nigdzie nie pojad? i nie pop?yn? z ?adn? m?odzie??.
Oko?o godziny 23 mg?a zacz??a si? przerzedza?. Wybra?am kilku najsilniejszych ch?opcw, 1 instruktora i berylem wyp?yn?li?my do wioski, gdyby ich tam nie by?o, postanowi?am szuka? najbli?szego telefonu. Odbili?my od wyspy w strugach ulewnego deszczu. Z oddali s?ycha? by?o, t?umiony przez ulew?, warkot silnika motorwki. Przep?yn?li?my mo?e 50 m, gdy motorwka przybi?a do naszej wyspy z wo?aniem szukamy obozu z Ta?t, Ta?ty?. Wrzasn??am tak! Motorwka dobi?a do beryla, siedzieli tam nasi ch?opcy, ?ywi. Pan, ktry ich odwiz?, nie chcia? uwierzy?, ?e p?ywam z nimi i znam ich tylko 2 tygodnie. Nie chcieli nocowa? u nich w obozie, twierdz?c, ?e my b?dziemy ich szuka?. Omeg? wybierali si? szuka? nas.
A jak znale?li si? w o?rodku PAN-u?
Opowiedzieli mi o tym przy ognisku, gdy moje i ich nerwy w miar? si? uspokoi?y, czyli po godzinie.
Szybko dop?yn?li do PGR-u, dowiedzieli si?, ?e chleba nie kupimy i wracali. Mg?a spowodowa?a, ?e po kilku uderzeniach wios?ami, stracili zupe?nie orientacj?. Ka?dy z nich twierdzi?, ?e nale?y p?yn?? w innym kierunku. Zdali wreszcie komend? bosmanowi licz?c na to, ?e gdzie? wreszcie dop?yn? do brzegu i czekaj?. Jednak nie mogli wyp?yn?? z trzcin. Zacz?li si? ba?, g?o?no odmawiali modlitwy. Wydawa?o im si?, ?e b??dz? ju? bardzo d?ugo. Wreszcie w oddali ujrzeli nik?e ?wiate?ko, ktre zaprowadzi?o ich do obozowiska PAN-u.
Po krtkim, ale mocnym i spokojnym ?nie wstali?my wcze?nie.
B??dz?ca czwrka ch?opcw z niedowierzaniem patrzy?a na ma?? zatoczk?, ktra dostarczy?a nam tylu przykrych wra?e?.
Ale wszystko dobre, co si? dobrze ko?czy.

Wspomina?a Anna ?azarska. By?a od zawsze zwi?zana z "Baz?". D?ugoletni pedagog i nauczyciel fizyki w SMS. Zmar?a we wrze?niu 2009 roku.

 

informacje gim

Logowanie



Kana? YouTube
Nasz patron